Udało mi się wykrzywić twarz w coś, co miało przypominać ciepły uśmiech, kiedy następnego ranka zobaczyłam Iris przy śniadaniu. W środku jednak aż się zatrzęsłam z szoku.
Wyglądała niewiarygodnie inaczej. Jej energia również była inna.
Iris miała na sobie świeżą, beżową bluzkę i spódnicę w kwiatowy wzór, najwyraźniej zdążyła zrobić zakupy, a włosy spięła w schludny kucyk. Nadal wywoływała u mnie






