To brzmiało nie do zniesienia.
Aleksander uklęknął u moich stóp, gestem prosząc, abym pozwoliła mu zdjąć buty, i zapytał: "Coś się stało, Fiono? Jesteś taka cicha od domu opieki."
Wzięłam powolny oddech, próbując zdecydować, od czego zacząć. Skończył z moimi butami i wziął mnie za rękę, prowadząc do naszego stolika, gdzie usiedliśmy naprzeciwko siebie.
"Co się dzieje?" Jego brwi zmarszczyły się






