Fiona
Nie byłam zaskoczona, raczej rozbawiona, kiedy po co najmniej godzinie miłosnych igraszek, a następnie pochłonięciu wręcz tony jedzenia, Aleksander oparł się na kanapie w swoim gabinecie i momentalnie zasnął.
Znalazłam pled i narzuciłam mu na kolana. Był za mały, żeby zakryć większość jego ciała, ale otuliłam go nim najlepiej jak umiałam. Nie żeby potrzebował ciepła; w kominku huczał ogień






