– Całkiem niezły widok – mruknął Grayson, wpatrując się w panoramę za oknem w moim gabinecie. Dzień był rześki, z przeszywającym wiatrem, który oczyścił błękitne niebo.
– Chyba zbyt często przyjmuję to za pewnik – przyznałem.
Podczas brunchu Fiona zakomunikowała mi, że wierzy w szczerość Graysona w jego deklaracjach lojalności i szacunku dla nas. Uważała, że bezpiecznie jest przejść do następneg






