Aleksander
Gorące pustynne słońce paliło nasze ciała, gdy mijały godziny, a Oddział Uderzeniowy, krok po kroku, kamień po kamieniu, schodził do kanionu.
Kiedy dotarliśmy na dno, wszyscy byliśmy zlani potem. Zobaczyłem maleńkie sylwetki drugiej grupy wspinaczy, którzy zajęli pozycje na krawędzi klifu. Nie stałem i nie obserwowałem ich zbyt długo. Szybko sprawdziłem stan mojej awangardy na ziemi,






