Wkrótce rozległo się pukanie do drzwi.
Phoebe machnęła ręką, a drzwi na dziedziniec otworzyły się automatycznie.
Raylan tak to ustawił, żeby drzwi można było otworzyć od wewnątrz pozytywną energią.
Chwilę później wszedł tęgi, starszy mężczyzna o przyjaznym wyrazie twarzy.
Phoebe wiedziała jednak, że ta przyjazna mina to tylko fasada, a pod nią kryje się okrutna i bezwzględna natura.
Powiedziała: "






