Punkt widzenia Alfy Gabe'a
– NIE! – Jenna ściska moją dłoń, ciągnąc mnie z powrotem, gdy wstaję, by interweniować. To moje stado, moja sala konferencyjna, moja ziemia. Nie pozwolę nikomu zakłócać usankcjonowanych tutaj obrad! Nie mogę pozwolić, by zapanował dalszy rozlew krwi czy chaos.
– Gabe, proszę – niemal krzyczy mi do ucha. Odwracam się i widzę jej błagalne oczy. – To nie twoja walka, ani na






