Punkt widzenia Michaela
Z uśmiechem patrzę, jak Shawna podskakuje na palcach z podekscytowania.
– To takie niesamowite! – piszczy. – Nie mogę uwierzyć, że mogłam tam być przy narodzinach szczeniaka Ashlynn! To było takie piękne!
– Już to mówiłaś – odpowiadam, przyciągając ją w ramiona. – Skoro uważałaś, że to było tak piękne, czy to oznacza, że zabierzemy się za zakładanie własnej rodziny?
Shawna






