Poduszki zapadły się, gdy rozluźniłam się w fotelu.
– Wynoś się z mojego fotela. – Killian znów jęknął, ale przewróciłam oczami i go zignorowałam.
– Muszę coś zrobić i będę potrzebować twojej pomocy – oznajmiłam, pociągając za dolną szufladę jego biurka. Zapasy śmieciowego jedzenia, które trzymał z tyłu szuflady, prawie zniknęły. Wypuściłam powietrze, wiedząc, że to oznacza, że jest zestresowany






