Fala satysfakcji przepłynęła przeze mnie na myśl, że to on jako pierwszy przerwał kontakt wzrokowy. Nie była to uległość, ale uznałam to za zwycięstwo.
Wyraz twarzy Killiana, zdradzający miłosne zamroczenie, był słodki, ale pozostałam spięta. Przy moim szczęściu, gdybym tylko opuściła gardę, pchnąłby mnie w ramię i zrzucił przez oparcie kanapy, by śmiać się jako ostatni.
– Oboje musicie zacząć z






