Moja klatka piersiowa unosiła się gwałtownie, gdy wpatrywałam się w swój talerz. Czy tak czuły się dzieci, z którymi rodzice rzeczywiście chcieli spędzać czas?
To podekscytowanie nie było normalne. Ta nadzieja nie była zdrowa.
Ale jednak tam była.
Spojrzałam w górę, zastanawiając się, na co czekał i dlaczego się nie odzywał, i wtedy dostrzegłam, że jego oczy poczerniały, a on sam przestał zwracać






