Resztki nadziei, że uda nam się naprawić naszą relację, prysły i nie miałam szans na ukrycie rozczarowania.
– Ale, myślałam... – Mój głos się załamał; zamilkłam i przełknęłam gulę w gardle. Potrzebowałam tego. Nie potrzebowałam jego pozwolenia, ale pragnęłam jego wsparcia. – W takim razie proszę, żebyś to przemyślał. On nigdzie się nie wybiera, a jeśli tak... ja pójdę z nim, Killianie.
Szczęka K






