Oddech zamiera w piersiach członków stada mojego ojca, otaczających mnie szczelnym kręgiem. Ruszam, by pomóc matce, ale oni jeszcze bardziej się zbliżają, napierają.
– Eleno, proszę – błaga mnie Ben, jeden z wojowników mojego ojca, bym nie interweniowała.
– Stójcie! – warczę na nich. Ale oni tylko się przybliżają, rzucając nerwowe spojrzenia w stronę moich rodziców, kiedy słyszę stłumiony jęk matk






