— Wróciłeś? — wyskrzeczał Starszy Stiles. Był wychudzony i chudy, skóra blada i brudna. Wyglądał na słabego i kruchego, a jego oczy wypełniał smutek i rozpacz. Nosił podarte, brudne ubrania, a włosy miał w nieładzie. Było jasne, że wiele wycierpiał.
— Oczywiście, że wróciłem — odparł Ozyrys, wyciągając rękę, by dotknąć jego ramienia. — Jestem tutaj, tato.
Starszy Stiles spojrzał na mnie ze łzami w






