Niko stał przed zamkniętymi drzwiami. W antracytowym garniturze, dobranej koszuli i równie czarnym krawacie. Wyglądał dokładnie tak, jak mroczny i niebezpieczny typ, za jakiego go uważałam, kiedy wymknęłam się ze szkoły z internatem i wpadłam na niego rok temu. Nieświadoma, że mam za niego wyjść.
On oczywiście doskonale wiedział, kim jestem.
Wtedy był absolutnie mroczny.
Nadal jest.
I tak jak






