Stoi tuż przy drzwiach, palce jednej ręki wciąż zaciśnięte na klamce, brwi zmarszczone, a na ustach grymas irytacji.
Oglądam go od stóp do głów. Wygląda prawdziwie. Ciemnozielone oczy patrzą na mnie bez mrugnięcia, potargane czarne włosy, a obcisła czarna koszulka napina się na szerokiej klatce piersiowej. Wygląda na większego, nabrał więcej mięśni. Ciemne dżinsy i czarne buty sznurowane do połow






