Niko siedzi na skraju łóżka, bez krawata, z dwoma górnymi guzikami koszuli rozpiętymi, z jedną ręką wspartą za sobą. Wydaje się zrelaksowany.
Czuję w nim jakąś energię, której nie wyczułam w łazience. Jego oczy są ciemne, spokojne, zbyt spokojne.
"Chodź tutaj."
Dobra, zaczynam się trochę bać.
Rozglądam się za jego telefonem, może ktoś zadzwonił? Coś, co zmieniło mu nastrój. Jeszcze parę minut






