Pracownicy, którzy byli świadkami całego zajścia, nie mogli powstrzymać poczucia ulgi, że nie wtrącili się w to i zaczęli szeptać między sobą.
– Na szczęście nie wtrąciłem się w ich sprawy.
– A propos, kim była ta brzydka... dama? Powiedziała, że jest krewną jednego z pracowników, ale przyszedł pan Swanson. Czyżby oni...?
– Co ty sobie wyobrażasz? – natychmiast zaprzeczył inny pracownik. – Z wyglą






