– Panie… Panie Zabiński, czy pan tu mieszka? – zapytała Zofia, wciąż wpatrując się w fasadę willi.
Robert zaparkował samochód, otworzył drzwi i zapytał: – Nie mam w domu damskich ubrań. Jaki masz rozmiar? Każę przywieźć sukienki.
– Co? – wyrwało się Zofii, która wciąż była w szoku. Kiedy zrozumiała, co się stało, pośpiesznie odpowiedziała: – Jeden rozmiar wystarczy.
– A bielizna? – kontynuował Rob






