W umyśle Roberta wciąż tlila się złość.
Był młody, ale nie był osobą bezinteresowną.
W ówczesnej sytuacji, wbiegnięcie w ogień i uratowanie Marilyn bez żadnego sprzętu ochronnego było czynem niezwykle ryzykownym, co było nieodpowiedzialne wobec własnego życia.
Chociaż chodziło o Marilyn, Robert wtedy wiele nie myślał. Nawet później uważał, że ich relacje z Marilyn poprawiły się dzięki temu incyden






