Był już wrzesień, a dzień stawał się coraz krótszy.
Kiedy nocą zapalały się światła, na tętniących życiem ulicach można było dostrzec spacerujących ludzi. Niektórzy leżeli w łóżkach pod ciepłymi kocami, a inni błąkali się w ciemności, nie mając dokąd pójść.
Robert oparł się na krześle i lekko zastukał palcami w stół.
Zadzwonił telefon. Robert nawet nie spojrzał na identyfikator dzwoniącego, podnió






