– Śpij dalej. Muszę wyjść na chwilę – powiedział Henry, zakładając krawat i mówiąc cicho.
Cała senność opuściła Yvonne. – Gdzie idziesz?
Nie odpowiadając, Henry tylko na nią spojrzał, po czym odwrócił się, by wyjść. Delikatnie zamknął drzwi, zostawiając Yvonne samą w ciszy pokoju.
Skuliła się w łóżku pod kocem. Było ciepło, ale i tak czuła chłód.
Marzła na zewnątrz i czuła, jakby ktoś wyssał z nie






