Yvonne bez słowa patrzyła przez okno.
Joe niezręcznie poprawił okulary. – Dobrze, wiem, co robić. Powiem panu Lancasterowi, jak wrócę.
– Dziękuję. – Yvonne mu podziękowała.
– Nie ma za co. To mój obowiązek. Pozwolę sobie pożegnać, pani.
– Dobrze. – Yvonne skinęła głową.
Gdy Joe wyszedł, Sue zamknęła drzwi i nie mogła się powstrzymać, by zapytać: – Pani, dlaczego szuka pani teraz pana? Zamierza mu






