Pokój znów spowiła cisza.
Yvonne zarumieniła się i odepchnęła Henry'ego. – To wszystko twoja wina, przez ciebie mama mnie źle zrozumiała.
– Niech tak będzie – odparł obojętnie Henry.
Yvonne nie zadała sobie trudu, by na niego reagować, uniosła stopę i ruszyła w stronę drzwi.
– Co robisz? – Henry wyciągnął rękę, by ją zatrzymać.
Yvonne spojrzała na niego przez ramię. – A co innego mogę robić? Oczyw






