**POV Margot**
Nagły głośny dźwięk metalu uderzającego o stojak zasygnalizował, że to już koniec.
Coban wziął głęboki wdech, jego klatka piersiowa uniosła się i opadła, po czym odłożył ostatnią sztangę na właściwe miejsce.
Pot spływał po rzeźbie jego torsu, przesączając się przez cienki materiał, który do niego przylegał.
Przez chwilę po prostu tam stał, potężny i nieruchomy, a jego szczęka była






