**Punkt widzenia Cobana**
Spotkanie przeciągnęło się o kolejne dziesięć minut, wypełnione głównie zasadami, które, jak myśleli, muszą mi przeliterować, jakbym był jakimś żółtodziobem, który nie wie, jak zatrzeć własne ślady...
– Nie będzie pan o tym z nikim rozmawiać. Ani ze swoją kobietą, ani z przyjaciółmi, ani ze strażnikami... z nikim – powiedział wyższy sztywno i oficjalnie.
Przechyliłem w je






