Czas mijał nieubłaganie. W mgnieniu oka do ceremonii wstąpienia pozostał zaledwie jeden dzień. Późno w nocy do pokoju Veroniki wszedł ktoś nowy. Choć było tak ciemno, że ledwie widziała własne palce, wciąż instynktownie wiedziała, kto to jest.
Wstała i wzięła go w ramiona. – Wreszcie jesteś.
Matthew odwzajemnił uścisk, pieszcząc jej głowę swoją dużą dłonią, po czym zapytał cicho: – Tęskniłaś za mn






