Oczy Veroniki rozbłysły. – N-naprawdę jesteś gotów wychować ze mną dzieci? Nie będziesz ich nienawidził za to, że są krewnymi Matthew?
Choć Mateo wciąż był słaby, wyciągnął rękę, by zetrzeć łzy z jej twarzy, i powiedział łagodnie: – Lubię cię za to, jaka jesteś. Nawet jeśli łączy cię z Matthew przeszłość, to już minęło. A jeśli chodzi o dzieci, też wezmę je pod swoje skrzydła.
– Mat... J-jesteś na






