Veronica prychnęła, przestając go bić. – Jesteś takim palantem! Masz w ogóle pojęcie, jak trudno było mi udawać? O czym ty myślałeś, znajdując tego zastępcę, a w dodatku robiąc z niego niemego kalekę z połamanymi kończynami? Jesteś taki okrutny!
– To nie moja sprawka. – Matthew wziął jej dłoń w swoją i oboje usiedli na ziemi, a ona wtuliła się w jego ramiona.
– Kiedy wyciągnięto go z zamku Antheen






