Po czym uśmiechnął się łobuzersko i zawisł nad nią.
Ciemne chmury rozpraszały się w środku nocy, a jasne promienie księżyca prześwitywały przez liściaste drzewa, rzucając na ziemię urocze cienie.
Powietrze wypełniał śpiew ptaków i cykanie owadów. Świetliki, lśniące pięknym, zielonkawożółtym blaskiem, latały swobodnie dookoła.
Ciężkie oddechy i ciche jęki obojga zagłuszało cykanie owadów.
W tajemni






