Słowa Xaviera były w połowie prawdziwe. Oczywiście, martwiłby się o nią, ponieważ była jego żoną i traktowała go bardzo dobrze, ale jeszcze bardziej obawiał się, że zacznie współpracować z innymi, aby skrzywdzić Veronicę.
Słysząc jego słowa, Antheena zamarła na moment, a jej jasne oczy wypełniły się wahaniem.
– Po prostu posłuchaj mnie chociaż raz, dobrze? – zapytał łagodnie.
– Nie! – Ostatecznie






