To Veronica poprosiła, by Shirley pilnowała Craysona. Zakładała, że nigdy nie ucieknie, a nawet gdyby mu się to udało, nie skrzywdziłby niewinnej, młodej dziewczyny, takiej jak Shirley. Veronica nie doceniła jednak jego okrucieństwa. Współczując Shirley i czując urazę do Craysona, była pogrążona w bólu i rozczarowaniu.
– Odpocznij porządnie. Załatwię, żebyście z Shirley trafiły do tej samej sali,






