Shirley była bardziej wrażliwa na ból niż przeciętni ludzie; nawet najmniejszy ból mógł pogrążyć ją w męczarniach.
Poważnie ranna dziewczyna starała się po prostu znosić ból, lecz fizyczne cierpienie ją przytłoczyło. Strumyki łez spływały po jej policzkach, nasączając bandaż i wnikając w ranę.
Ból był taki, jakby ktoś sypał na nią sól.
Matthew pośpiesznie wyszedł z pokoju, by wezwać lekarza, który






