Żołnierze chcieli tym razem schwytać Donalda żywego, aby go przesłuchać, dlatego powstrzymywali się od użycia broni, pragnąc zabrać go bez oddania ani jednego strzału.
Ale Donald miał inne plany. Serce waliło mu jak młotem i czuł, że zaraz się załamie. Z wściekłym spojrzeniem krzyknął: "Skończcie te bzdury. Wiem, że mnie nie puścicie. Nie marnujcie mojego czasu.
"Natychmiast każcie tym na zewnąt






