W tej chwili Harrison poczuł, jakby mu odebrało dech w piersiach. Stał osłupiały, wzrok wlepił w kobietę w jego ramionach, a jego twarz zastygła w masce szoku.
– Selena? Co ty tu robisz? – Donald, stojący najbliżej Harrisona, również ją rozpoznał. Jego twarz odzwierciedlała niedowierzanie Harrisona. „Czy ona nie powinna być w prywatnym domu opieki?”
Gdy myśli Donalda błądziły, Numer 17, który cz






