Rosalind była zbyt słaba, by mówić, ale zdołała ofiarować mu słaby uśmiech.
Harrison wziął głęboki oddech, walcząc o zachowanie spokoju. Musiał być silny, żeby uratować Rosalind. Ale widząc jej krwawiącą ranę i bladą twarz, zachowanie spokoju wydawało się niemożliwe.
Przycisnął dłoń do jej rany. Zdesperowany zwrócił się do Alistaira. – Alistair, przyprowadziłeś ze sobą lekarza, prawda? Proszę, w






