Piotr stał w milczeniu, a szepty zaczęły się rozchodzić. Ci, którzy wiedzieli, o co chodzi, nie mogli się powstrzymać od wymiany spojrzeń i stłumionych rozmów.
– Spójrzcie na jego obskurne ubrania – zakpił jeden z gości, wystarczająco głośno, by inni usłyszeli. – Pewnie nie przyniósł nic wartego funta kłaków.
– Gdyby nie fart, że uratował Jessicę Stephens, ten kierowca Ubera nigdy by nie postawi






