„Panno, powinniśmy już jechać” – ponaglił ją Benson, osobisty ochroniarz.
„Spokojnie, Benson. Prawie skończyłam” – odparła Laura z lodowatym spokojem w głosie, kucając przed leżącą na ziemi Alice. „Posłuchaj mnie uważnie, Alice. Nigdy. Rozumiesz? Nigdy więcej nie waż się tak mówić o mojej córce. Bo przysięgam ci… nie chcesz być przyczyną ruiny całej twojej rodziny.”
„Nie wiem, skąd, u diabła, wzię






