Po trzynastu godzinach lotu, rodzina Bartz – teraz także nowa rodzina Palmer – w końcu zaczęła dostrzegać zarys miasta na horyzoncie.
Ten widok przyniósł głęboki spokój zarówno Marcusowi, jak i Valerie, podczas gdy Jonathan i Ethan dosłownie wibrowali z podekscytowania. Alden natomiast był kłębkiem nerwów, mocno trzymając Serenity i ich dziecko. Wszyscy znieśli podróż całkiem dobrze – z wyjątkiem






