"Tato..." wyszeptała Serenity, wyraźnie wzruszona.
"No już, idźcie do domu! Widzimy się jutro na śniadaniu," powiedział Marcus, kołysząc bliźniaki, które zaczynały się wiercić.
"Dobrze, tato! Dzięki za zorganizowanie transportu," dodała Serenity, wciąż zdumiona, jak sprawnie wszystko poszło.
"Nie ma za co... Alden, opiekuj się dobrze moimi dziewczynami i swoim małym urwisem, dobrze? A jutro opowie






