Valerie była całkowicie pochłonięta tworzeniem biżuterii. Od kilku dni wstawała o świcie, by w ciszy i spokoju oddać się pracy. Marcus, czuwając nad spokojem Valerie, wstawał zazwyczaj do dzieci, reagując na sygnały z elektronicznej niani.
"Kochanie, jak idzie?" - zapytał Marcus, stawiając filiżankę kawy na jej biurku.
"Dobrze, słodziutki. Właśnie osadzam te kamienie pośrodku. Chyba to najtrudniej






