„Jasne, Mała, ale tym razem jesteś moja!” Kota podnosi mnie na plecy i zaczyna biec. Reszta chłopaków śmieje się i goni, żeby go dogonić.
Do drewnianego domu dotarliśmy w okamgnieniu. Wrzało tam od ludzi. Przednie drzwi stały otworem, a grupy osób przechadzały się po trawniku i werandzie, rozmawiając i bawiąc się. Słyszałam muzykę dochodzącą z podwórka i czułam pyszny zapach grillowanego mięsa un






