Gdy tylko zdążyliśmy się rozgościć przy późnym lunchu, ktoś zapukał do drzwi.
– Czy wszyscy są w odpowiednim stroju, zanim wejdę? – donośny baryton Alfy Reggiego rozległ się zza uchylonych drzwi.
– Przecież ci mówiłam, że skończyłyśmy i posprzątałyśmy, kochanie. Wchodź śmiało. Głuptas – wymamrotała pod nosem.
– Ejże, żadnych żartów ze staruszka. Nie mam córek i nie znam protokołu wchodzenia do






