Mrugam, a postać zniknęła, ale ludzie na ziemi pozostają otoczeni aksamitnym, ciemnoniebieskim atramentem, który wiruje tuż nad ziemią, niezmiennie, nieruchomo.
– Mam cię, Kruszynko.
– Weź głęboki oddech, Bąblu.
– No dalej, Maleńka, wróć do nas.
Słyszę te słowa, ale nie mogę w nie uwierzyć. Wciąż wpatruję się w ich nieruchome postacie. To ich głosy w mojej głowie, bo tak bardzo chcę je usłyszeć. C






