Siedząc później tej nocy przy naszym niekończącym się ognisku, wtulam się w kolana Cama, walcząc ze snem, ale nie chcę jeszcze iść na górę do pokoju. Jeśli pójdę, wszyscy pójdą za mną, a ja przez cały dzień unikałam konfrontacji z tym wszystkim.
– No cóż, jeszcze tylko jedno, Kruszynko. Myślisz, że dasz radę jutro? To da nam dwa pełne dni na zabawę z tym ogniem. Musimy to rozgryźć. Nadal do końca






