To doprawdy oziębła kobieta.
Choć Emmanuel uważał jej sugestię za okrutną, była ona praktyczna.
Nie planował oddawać osiemdziesięciu tysięcy i sam to powiedział. Czuł jednak, że byłoby to zbyt surowe, gdyby posunął się aż tak daleko.
Słowa Mackenzie nieco ulżyły mu w cierpieniu.
– Dziękuję, panno Quillen.
Nagle Emmanuel podziękował jej z uśmiechem.
Mackenzie była lekko zaskoczona, po czym roześmia






