– Mackenzie! Mackenzie!
Emmanuel wybiegł z restauracji i w końcu ją dogonił. Po raz pierwszy śmiało chwycił ją za rękę.
Świst!
Mackenzie natychmiast zamachnęła się, by wymierzyć mu policzek.
Tym razem w końcu zrobił unik. Ona wykorzystała tę szansę, by się wyrwać i ruszyła twardym krokiem przed siebie, wyglądając, jakby zamierzała wezwać taksówkę, by wrócić do domu.
– Odwiozę cię! – zawołał.
Ściąg






