Nie wyglądało na to, żebym miała zbyt duży wybór, więc posłusznie się zgodziłam i patrzyłam, jak Tiffany wychodzi z torbą lekarską. Enzo wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi wstać, a na jego twarzy malowało się zmartwienie. "Nadal czujesz się na siłach, żeby iść na to przyjęcie?" – zapytał.
Skinęłam głową. "W porzą--"
Właśnie wtedy, gdy wstałam, poczułam, że kręci mi się w głowie i zatoczyłam się






