Nina
Wypuściłam z świstem powietrze, podnosząc wysoko w ramionach zbyt duże kartonowe pudło i ostrożnie lawirując przez salon. Z góry niechlujnie wystawały sznury lampek choinkowych, a ja czułam, jak ciężar szklanych słoików i innych ozdób w środku niebezpiecznie przesuwa się z każdym krokiem.
Z zaciśniętą szczęką, pełna determinacji, ruszyłam w stronę drzwi na patio, chcąc wszystko przygoto






