Nina
Dech zaparł mi pierś, gdy otworzyłam drzwi wejściowe, spodziewając się widoku podekscytowanych gości, a zamiast tego natychmiast ujrzałam ponurą minę Luke'a. Jego brwi były zmarszczone w głębokim grymasie, usta zaciśnięte w wąską linię – wyraźne znaki, że coś było bardzo nie tak.
– Luke? Wszystko w porządku? – pytałam, lustrując jego twarz z narastającym niepokojem, gdy przenosił ciężar ciała






